Dermedic TOLERANS Krem specjalny pod oczy i na powieki


Cześć dziewczyny!
Ja właśnie wróciłam z urlopu  i nadrabiam wszelkie zaległości w odpisywaniu na maile i tworzeniu wpisów dla Was. Mam teraz zawrót głowy, ponieważ lada moment zaczyna się nowy rok szkolny i przywitam nowych przedszkolaków więc praca trwa by czuły się jak najlepiej w naszej sali. Dodatkowo nadrabiam wszystko co się da z blogowania i każdy kto do mnie pisał dostanie odpowiedź do niedzieli. A teraz zapraszam Was na recenzję produktu, który sprawdza się u mnie świetnie!

Dermedic TOLERANS Krem specjalny pod oczy i na powieki


INFORMACJE OD PRODUCENTA
-Poprawia jędrność i napięcie skóry wokół oczu
-Zmniejsza aktywność neuropeptydów odpowiedzialnych za czerwienienie i pieczenie skóry
-Błyskawicznie się wchłania
-Doskonale tolerowany przez skórę nadwrażliwą
-Hypoalergiczny

OPAKOWANIE
 Butelka airless z pompką 15 g

CENA
33,80 zł

SKŁADNIKI AKTYWNE
Neutrazen™, Phytosqualan–Skwalan, Witamina E, Gliceryna, Dub Diol

STRONA INTERNETOWA PRODUCENTA

Jak wiecie moja skóra pod oczami jest bardzo wymagająca, mimo mojego młodego wieku bardzo szybko się przesusza i szybko pojawiają się mi zmarszczki właśnie w tej okolicy. Kiedy na noc łatwo mi znaleźć produkt, który na szczęście zaspokoi wszelkie potrzeby w tej tak do pielęgnacji porannej ciężko mi coś znaleźć co będzie lekkie, szybko się wchłaniało, a mocno nawilżało nadając się pod makijaż.  

W moje ręce wpadł krem z Dermedic i wiem, że będzie to jeden z moich ulubieńców. Konsystencja, bardzo lekka, szybko się wchłania, mała ilość wystarczy by rozprowadzić go równomiernie w okolicy oczu. Najbardziej podoba mi się to, że krem bardzo mocno nawilża moją okolice oczu i mimo noszonego makijażu w dzień po zmyciu wszystkiego z twarzy skóra pod oczami jest sprężysta i nawilżona. Jeśli chodzi o używanie go pod makijaż nie musicie się martwić, że korektor się zważy, powstanie ciastko, czy nagle zacznie znikać spod okolic oczu, ale co najważniejsze produkt nie roluje się w czasie aplikacji makijażu.








Czytaj dalej

Perfecta- DeoBall, Antyperspirant w sztyfcie


Cześć dziewczyny!

Dzisiaj pewna nowość u mnie i gdyby nie informacja od producenta na opakowaniu pomyślałabym, że jest to balsam do ust, ale o czym mówię, zapraszam Was niżej.

Perfecta- DeoBall, Antyperspirant w sztyfcie 'Floral Soap'


Informacje od producenta:
Jego formuła oparta jest o „sensor technology” - hamuje wydzielanie potu, szczególnie w momentach wzmożonej aktywności. Działa dwuetapowo – z jednej strony redukuje bakterie – źródło nieprzyjemnego zapachu, a z drugiej – uwalnia świeży i przyjemny zapach podczas każdego ruchu. 24h intensywnej ochrony przed nieprzyjemnym zapachem, pełny komfort i pielęgnacja skóry. Relaksujący pudrowo-kwiatowy zapach.

Strona internetowa producenta:


Antyperspirant występuje w różnych wariantach zapachowych. Jak widzicie ja posiadam wersję niebieską czyli floar soap, oraz żółtą- citrus sorbet. Na samym początku, gdybym nie przeczytała napisów na opakowaniu pomyślałam, że jest to balsam do ust, jak się okazało jest to całkowicie inna, nowa wersja antyperspirantu. Już mogę Wam powiedzieć, że jest to piękny gadżet do naszej kosmetyczki, ale co z działaniem? No właśnie tutaj już nie jest tak kolorowo. Antyperspirant niestety nie chroni, aż tak dobrze. Dla osoby, która poci się minimalnie myślę że będzie to produkt idealny, lecz dla mnie, niestety nie chroni tak jak ja oczywiście bym chciała. Świetnie rozprowadza się pod pachami i nie pozostawia białych plam na ciemnych ubraniach, których noszę sporo, ale niestety zapach jest niewyczuwalny i bardzo delikatny, więc dla mnie odpada. Jestem osobą, która ciągle jest w ruchu. Tańczę, śpiewam, skaczę, gram w piłkę i jestem cała dostępna dla dzieci w swojej pracy więc ruch tutaj jest tak duży, że potrzebuję czegoś solidnego, takiego mojego tytana pod pachy, niestety to nie jest to. Owszem on mnie nie zapycha, nie wysusza tej okolicy, ale to nie jest to czego szukam.









Czytaj dalej

Lovely, Creamy color (kremowa pomadka do ust) nr.4


Cześć dziewczyny!

Powiedzcie mi, która z Was nie lubi malować ust? Oczywiście nie mówię tutaj tylko o ostrych kolorach, ale i delikatnych, które prawie są niewidoczne na naszych ustach. Kiedyś też tak miałam, a teraz przepadałam, zakochałam się w pomadkach i próbuję coraz to nowsze produkty. Teraz przedstawiam Wam swojego tanioszka, którego uwielbiam nałożyć bez lusterka na swoje usta będąc w pracy by wyglądać dobrze.

Lovely, Creamy color (kremowa pomadka do ust) nr.4

 

Informacje od producenta:

Pomadka do ust. Jej kremowa formuła zapewnia komfort aplikacji, nadaje intensywny kolor i trwałość przez wiele godzin. Nie wysusza ust, a jej wyjątkowa lekka formuła sprawia, że jest bardzo komfortowa. Dostępna w 8 zmysłowych odcieniach.

 

Strona internetowa producenta:

KLIK

 

Jak już wspomniałam wyżej pokochałam malowanie ust i już teraz nie wyjdę z domu bez niczego na ustach. Przekonuję się nie tylko do delikatnych kolorów, ale i mocnych jak fuksja czy czerwień. Jednego jestem pewna, że podoba mi się eksperymentowanie  z pomadkami. Mimo, że nie mam dużych i kształtnych ust to i tak lubię je podkreślać, zauważyłam ogromną zmianę w swoim makijażu dzięki temu.

Tą pomadkę kupiłam na jakieś promocji za totalne grosze. Zapłaciłam za nią jakieś 4zł. Produkt idealny na szybko do torebki. Zawsze po niego sięgam jak jestem w pracy, a potrzebuję coś nałożyć na usta, zwłaszcza, że ten produkt możecie nakładać spokojnie bez lusterka.

Fakt pomadka nie należy do najbardziej trwałych, ponieważ po każdym posiłku należy ją poprawić, nie utrzymuje się dłużej niż godzinę. Ale dla tego efektu jaki daje na ustach warto w nią zainwestować. Jest nawilżająca i nie podkreśla suchych skórek. Jest bardzo masełkowa więc bez problemu rozprowadzicie ją na swoich ustach.  







Czytaj dalej

Parę słów o włosach...

Cześć wszystkim!

Mimo mojego przestoju blogowego w moim włosomanniactwie nie zmieniło się nic. Nadal mam na tym punkcie fioła. Dlatego sporo się pozmieniało u mnie, próbuję i szukam nowych produktów.

Zawsze przed umyciem włosów dokładnie je rozczesuję. W tym przypadku ciągle jestem wierna mojej niezastąpionej szczotce Tangle Teezer. Moja ma już około trzech lat i chyba to już odpowiedni czas na wymianę, mimo, że całkiem dobrze się jeszcze trzyma, ale ze względów higienicznych pomyślę o nowej, a może nawet znajdę coś jeszcze lepszego.


Włosy dokładnie moczę letnią wodą, a następnie sięgam po mój sprawdzony szampon dziecięcy Babydream dokładnie myję nim skórę głowy- masując, a nie drapiąc.


Raz w tygodniu staram się przemyć swoje włosy mocniejszym szamponem, by oczyścić swoje włosy ze wszystkiego co tylko możliwe. Tutaj mam dwóch swoich ulubieńców, oba pochodzą od marki Kallos, jeden to wersja jagodowa, która skradła moje serce, ale jagodę zaczyna wypychać i to bardzo mocno wersją z biotyną. Ale tutaj na dłuższą recenzję musicie poczekać bo obiecuję, że się pojawi.



Zawsze po myciu, kiedy chce na szybko nałożyć coś na włosy i zaraz zmyć bo się śpieszę, wybieram maskę z Kallosa bananową. Nie przepadam za jej zapachem, dużo nie robi na moich włosach więc zużywam ją jako odżywkę pod prysznic.


Są dni kiedy chce dogłębniej zadbać o swoje włosy. Wtedy zaraz po umyciu włosów osuszam je delikatnie ręcznikiem ściągając nadmiar wody. Następnie na skórę głowy nakładam maseczkę drożdżową Babuszki Agafii. Pobudza ona wzrost moich włosów, działa cuda i kupuję ją regularnie. Na dalszą część włosów wybieram maseczkę z Kallosa w  wersji mlecznej. Zakładam foliowy czepek na głowę i mój materiałowy turban, który zatrzymuje ciepło na dłużej, a dzięki temu składniki z masek dogłębniej wnikają w moje włosy jak i skórę głowy.

Po minimum godzinie trzymania maski na włosach zmywam je i odsączam nadmiar wody ręcznikiem. Następnie wybieram odżywkę bez spłukiwania w sprayu z Gliss Kura. Tutaj wybieram różne wersje, ale każda działa podobnie.

Chwilę trzymam odżywkę bez spłukiwania na włosach i zaczynam rozczesywać włosy zaczynając od końcówek, aż po sam czubek głowy, kiedy włosy przeschną czas zadbać o końcówki, które przy moich włosach strasznie są wysuszone, łamią się i bardzo się przerzedzają. Dlatego też wybieram olejek Marion 7 efektów kuracji z olejkiem arganowym. Wcieram go dokładnie tak od połowy swoich włosów i dzięki temu mogę się cieszyć lśniącymi, delikatnymi, sypkimi końcówkami.


Włosy pozostawiam naturalnie do wyschnięcia, a jak wygląda wasza pielęgnacja włosów, czy macie jakieś produkt wart polecenia? 
Czytaj dalej

Tołpa Green, Oczyszczanie, Łagodny żel do mycia twarzy i oczu


Cześć dziewczyny!

Jak wiecie oczyszczanie skóry twarzy to podstawa, a w moje dłonie wpadł ostatnio nowy żel do twarzy i chętnie przybliżę Wam jego działanie.

Tołpa Green,  Oczyszczanie, Łagodny żel do mycia twarzy i oczu

 

Informacje od producenta:

Łagodny żel do mycia twarzy oczyszcza skórę z makijażu i zanieczyszczeń. Jest łagodny i można go używać do demakijażu oczu i ust. Nawilża i odświeża. Łagodzi podrażnienia i przywraca komfort.
Składniki aktywne: torf tołpa, ekstrakt z kwiatów bławatka, ekstrakt z korzenia lukrecji.

 

Strona internetowa producenta:

KLIK

 

Przechodziłam już przez różne żele do twarzy, jedne były słabe, drugie średnie, a jeszcze inne fenomenalne. Niestety moja natura jest taka, że często lubię testować nowości i ciągle poznawać coś nowego. Tak też było tym razem. Żel kupiłam na jakiejś promocji w Biedronce. Oczywiście wystawka w drodze do kasy spowodowała, że znalazł się w moim koszyku, tłumacząc sobie, że przecież kończy mi się już wcześniejszy produkt, więc czas zainwestować w coś nowego. Żel zamknięty jest w wygodnej, miękkiej tubie. Mała ilość wystarczy by rozpuścić makijaż na naszej skórze i przeprowadzić wstępne oczyszczanie. Produkt ten świetnie pozbywa się wszelkich zanieczyszczeń na naszej skórze. Kiedy zmyję żel i sięgam po płatek kosmetyczny z wodą micelarną, zawsze jest czysty i nigdy nie widać dodatkowych zamieszczeń na skórze. Spokojnie możecie używać tego produktu również do demakijażu oczu, ponieważ nie powoduje podrażnień czy pieczenia. Mimo, że ma skórę mieszaną w kierunku do normalnej to mimo wszystko jest ona bardzo wrażliwa i od kiedy używam tego żelu czuję jak moja skóra jest ukojona i nie podrażnia jej żaden składnik myjący. Serdecznie Wam polecam ten produkt, nie kosztuję dużo, a jest wydajny, oraz świetnie sobie radzi z oczyszczaniem naszej skóry.










Czytaj dalej

Dermedic NORMACNE Preparat punktowy


Cześć dziewczyny!
Jak wiecie zdarza mi się mieć problemy skórne. Czasem wyskakują mi jakieś niedoskonałości, szczególnie w okresie miesiączki. Dlatego chce Wam teraz przedstawić mojego przyjaciela, który pozwala na szybsze gojenie się mojej skóry.


Dermedic  NORMACNE Preparat punktowy

 

Składniki aktywne: 
Kwas salicylowy, Ekstrakt z tymianku, Alantoina, Triclosan

Informacje od producenta:
-Zmniejsza trądzikowe zmiany zapalne już po 6 h – skuteczność potwierdzona badaniami
-Działa bakteriobójczo i przeciwzapalnie
-Ma pozytywny wpływ na redukcję przebarwień skóry, powstałych w wyniku likwidacji zmian trądzikowych
-Oczyszcza zaczopowane pory
-Do terapii punktowej
-Hypoalergiczny

Opakowanie: 
Tubka 15 g z kaniulą

Cena: 
18,00 zł

Strona internetowa producenta:

Jak już wcześniej wspomniałam zdarzają się niedoskonałości na mojej skórze. By szybciej się ich pozbyć sięgam wtedy zawsze po ten preparat punktowy. Ma bardzo dobrą tubkę z której z łatwością mogę wydobyć produkt i co najważniejsze w sposób bardzo higieniczny i co najważniejsze możecie same kontrolować jaką ilość potrzebujecie.
Zawsze dokładnie nakładam go punktowo. Już po pierwszej dobie zauważyłam jak niedoskonałości się zmniejszają i znikają z mojej skóry i nie pozostawiają plam na mojej skórze.
Produkt mimo, że działa na wypryski nie wysusza tak bardzo mojej skóry jak wiele innych tego typu produktów.

Jest bardzo wydajny bo jak same się domyślacie nanosząc go punktowo nie zużywamy go zbyt wiele, więc jest to inwestycja na dłuższy czas.








Czytaj dalej

Wibo - Smooth'n Wear nr. 3


Cześć dziewczyny!
Jak wiecie jestem ogromną fanką makijażu i nigdy tego nie kryłam. Lubię eksperymentować z makijażem, ale mimo wszystko lubię, gdy moja skóra wygląda świetliście. Muszę się Wam przyznać, że przez długi czas nie używałam różu do policzków, a wszystko dlatego, że wydawało mi się, że wyglądam w nim jak świnka i totalnie do mnie nie pasuję. Z czasem tak bardzo się przekonałam do tego kroku, że mam liczną liczbę rozświetla czy w swojej kolekcji ( mimo, że nie lubię tego słowa, idealnie tutaj pasuje). Uwielbiam to jakie efekty daje róż na mojej twarzy i w zależności od humoru i mojego makijażu oka wybieram odcień, który idealnie będzie do mnie pasował. Dzisiaj chce Wam przedstawić jednego z moich ulubieńców, który zawładnął moim sercem i od około dwóch miesięcy używam go za każdym razem kiedy tylko sięgam po makijaż i nawet w dni kiedy jestem niewyspana dodaje on mi świeżego wyglądu na buzi.

Wibo - Smooth'n Wear nr. 3

 

Informacje od producenta:

Prasowany róż do policzków z jedwabiem, wit. E i kolagenem. Bogata formuła o matowym wykończeniu wpływa na poprawę wyglądu i kondycji skóry. Wyraźnie eliminuje oznaki zmęczenia. Rozświetlona cera pełna blasku, koloru i świeżości gwarantowana.

 

Skład:

Talc, Mica, Polyethylene, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-1, Magnesium Stearate, Ethylhexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Diethylhexyl Syringylidenemalonate, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Collagen, Hydrolyzed Silk, Maltodextrin, Hydrogenated Polyisobutene, Palmitic Acid, Silica, [+/-]: CI 77163, CI 77891, CI 15850, CI 16035, CI 75470, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 45410, CI 19140.

 

Strona internetowa producenta:

KLIK

 

Róż do policzków zapakowany jest w czarne, poręczne opakowanie wykonane z plastiku. Z przodu mamy przezroczystą szybkę dzięki temu łatwo zobaczyć jaki kolor kryje się w środku. Róż jest bardzo mocno napigmentowany, dlatego trzeba uważać by nie zrobić sobie nim plamy. Mała ilość na pędzlu wystarczy by stworzyć piękną chmurkę koloru na naszych policzkach. Róż świetnie współgra z różnego rodzaju podkładami, kremami BB, czy bronzerami i rozświetlaczami. Dodaje naturalnego blasku skórze i świetnie wygląda nie tylko na bardzo jasnej karnacji jak i opalonej skórze.

Muszę Wam się przyznać, że zawsze po niego sięgam kiedy chce wyglądać dobrze. Porzucam wiele innych produktów wysokopółkowych na rzecz jego. Jest to bardzo tani róż, ponieważ kosztuje w okolicach 10zł.

Jak już wybieram makijaż noszę go bardzo długo, ponieważ często jest to 12-14 godzin. I przez te wszystkie godziny nie muszę martwić się, że róż zniknął z moich policzków czy porobiły się jakieś nieprzyjemne plamy.






Czytaj dalej

Perfecta Pore Minimizer + Detox, Węglowy glinkowy peeling + maska


Cześć dziewczyny!

Dzisiaj mam dla Was post przeznaczony mojej ulubionej maseczce do twarzy mowa tutaj o Perfecta Pore Minimizer + Detox, Węglowy glinkowy peeling + maska.


Informacja od producenta:
Peeling maska do twarzy o wyjątkowej aksamitnej, glinkowej konsystencji. Pozwala na wykonanie przyjemnego, delikatnego masażu dzięki 100% naturalnym drobinom peelingującym z łupin migdałów oraz swojej niezwykłej duo formule. Polecany jest do pielęgnacji skóry wymagającej wygładzenia, zmatowienia i redukcji rozszerzonych porów. 
Aktywny węgiel L naturalny węgiel roślinny wykazuje silne działanie absorbujące, pochłania nadmiar sebum oraz zanieczyszczenia z powierzchni skóry, zmniejsza widoczność porów.
Zielona glinka bogata w liczne mikroelementy jak krzem, wapń, magnez, żelazo, potas, sód, łagodnie oczyszcza, odświeża i odżywia skórę. Naturalne drobinki peelingujące 100% naturalne drobinki peelingujące z łupin migdałów, delikatnie peelingują powodując złuszczanie martwych komórek naskórka.

Strona internetowa producenta:

Maseczkę testuję od jakiegoś czasu i muszę Wam powiedzieć, że zabieram ją ze sobą na każdy wyjazd i na mój urlop również ją zabiorę.
Jest to świetny produkt 2 w 1. Świetnie oczyszcza skórę i co najważniejsze nie wysusza mojej skóry. Kiedy widzę, że coś złego dzieje się z moją skórą automatycznie sięgam po maseczkę i już po pierwszym użyciu widzę, że wszelkie niedoskonałości, które chciały zaatakować moją skórę znacznie się zmniejszają. Kiedy używam jej regularnie łatwo mi twarz utrzymać w bardzo dobrym stanie.
Nakładając maseczkę na skórę czuję delikatne chłodzenie, a potem zawsze czekam, aż maseczka zastygnie. Co do tak ciemnego produktu mimo wszystko bardzo łatwo mi go zmyć.
W konsystencji czuć małe drobinki, które przy zmywaniu produktu peelingują naszą skórę i pozbywamy się całego martwego naskórka.

Dla mnie jest to strzał w dziesiątkę i jak tylko mi się skończy, wrócę do niej kolejny raz. A warto wspomnieć, że jest to wydajny produkt bo mimo, że używałam jej już wiele razy mam nadal pół słoiczka do zużycia.






Czytaj dalej