296- 40 przypadkowych faktów o mnie + POMOC NIESIONA CZĄSTKĄ SIEBIE



Instagram


Witajcie!
Zapraszam Was dzisiaj na 40 przypadkowych faktów o mnie :)
1. Jestem naturalną blondynką
2. Jestem totalnym niejadkiem, od dzieciństwa ciężko namówić mnie do jedzenia.
3. Nie potrzebuję dużo snu zawsze wstaję bardzo wcześnie.
4. Uwielbiam chodzić w ciepłych, włochatych skarpetkach.
5. Musiałam powtarzać swój egzamin prawa jazdy, ponieważ jak wyjechałam na miasto okazało się, że kamery w samochodzie nie działają.
6. Uwielbiam czekoladę z orzechami
7. Mam starszą siostrę, która jest starsza ode mnie o 4 lata.
8. Mam 174 cm wzrostu
9. Jestem uzależniona od swojego telefonu
10. Od 3 lat uczę się rosyjskiego
11. Jestem pedantką, jeśli ktoś zrobi mi bałagan w domu z miejsca sprzątam
12. Jestem uzależniona od herbaty
13. Nie umiem oszczędzać
14. Nie jestem typem imprezowiczki, w czasie roku szkolnego jestem jak kret ciężko mnie wyciągnąć z domu.
15. Od roku planuję zrobić remont w pokoju 
( wszystkie rzeczy do remontu od dawna stoją w pokoju )
16. Ciężko mnie zamknąć, bardzo dużo mówię.
17. Od dawna recytuję wszelkiego rodzaju poezję. 
18. Uwielbiam gotować.
19. Uwielbiam buty, mogę je mierzyć godzinami.
20. Jestem strasznie uparta.
21. Od dawna występuję we wszelkiego rodzaju przedstawieniach.
22. Uwielbiam tańczyć ze swoim facetem.
23. Przez swojego faceta pokochałam reggae.
24. W głębi duszy jestem strasznie wrażliwa.
25.  Gram na gitarze.
26. W wieku 15 lat zostałam Miss pierogów ;D
27. Kiedyś połknęłam złotówkę.
28. Nie jestem spontaniczna, zawsze wszystko planuję.
29. Pierwszy raz w szkole z lekcji uciekłam w 3 klasie gimnazjum.
30.  Swoją pierwszą jedynkę dostałam w 6 klasie podstawówki i wróciłam zapuchnięta z płaczem do domu.
31. Uwielbiam czerwone róże.
32. Uwielbiam matematykę mogłabym się jej uczyć godzinami.
33. Jestem w technikum górniczym na kierunku przeróbkarz kopalin stałych.
34. Mam jedną poduszkę od dzieciństwa która nazywam Pusia.
35. Jak siedzę przed komputerem zazwyczaj mam odkryty brzuch.
36. Do 2 klasy gimnazjum ważyłam 40 kg,a miałam około 167 cm wzrostu.
37. Mam długie nogi i często ma problem z doborem spodni do swojej figury.
38. Zasypiam przy włączonym telewizorze.
39. Uwielbiam jeść ciasta!
40. Uwielbiam jeść owoce.













KOCHANI chciałabym Wam przedstawić post mojej koleżanki, który myślę, że zainteresuje wielu więc zapraszam do lektury.
Tutaj macie odnośnik do Magdy : KLIK


"Kochane i kochani! Chciałabym odrobinę usprawiedliwić swoją długą nieobecność tutaj. Mam ostatnio sporo na głowie, oprócz uczelni mam za miesiąc egzamin po kursie z hiszpańskiego, miałam małe problemy ze swoimi Erasmusami, jako że jestem ich mentorem, a do tego jeszcze uczestniczyłam w konferencji organizowanej przez DKMS w Warszawie, po której dostałam małe prezenty :)
A czemu o tym piszę? Wcale nie chodzi mi o pochwalenie się prezentami, wśród których jest np żel pod prysznic, którego recenzję mogłabym tu zamieścić.

Jaki jest więc mój cel?
Wiele razy natknęłam się na różnego rodzaju akcje blogowe. Wiem, jak dużą moc mają blogerzy i mam nadzieję, że mnie w tym wesprzecie. Ale może zacznijmy od początku.

Czym jest DKMS?
Niestety okazuje się, że mało kto zna fundację i wie czym się zajmuje. DKMS to baza dawców komórek macierzystych. Tylko co to właściwie oznacza? ;) Chodzi o znalezienie "bliźniaków genetycznych" dla osób potrzebujących przeszczepu szpiku lub komórek macierzystych, czyli po prostu ludzi cierpiących na białaczkę. Wiem, brzmi strasznie, ale to nic strasznego!
"W Polsce co godzinę ktoś dowiaduje się, że ma białaczkę, czyli nowotwór krwi. Tę diagnozę słyszą rodzice małych dzieci, młodzież, dorośli. Bez względu na wiek – każdy może zachorować."
źródło: http://www.dkms.pl/
Na czym polega przeszczep?
Istnieją dwie drogi. Pierwsza - pobranie z krwi obwodowej. Przez kilka dni przyjmujemy zastrzyki, które namnażają nasze komórki macierzyste. Następnie przyjeżdżamy do kliniki, gdzie zostajemy podłączeni do pewnej "machiny". Z jednej ręki pobierana jest nasza krew, która przechodzi następnie do maszyny filtrującej komórki macierzyste, a następnie krew wraca z powrotem do naszego krwiobiegu przez drugą rękę. Trwa to zazwyczaj około 4 godzin, ale tak naprawdę wszystko zależy od ilości komórek macierzystych, które wyprodukuje nasz organizm. Lekarze na podstawie danych o pacjencie chorującym na raka krwi wiedzą ile dokładnie mają od nas pobrać komórek. Może trwać to krócej lub dłużej, jest to bardzo indywidualna kwestia.
Drugi sposób - pobranie szpiku. I tutaj UWAGA - szpik nie jest pobierany z kręgosłupa! Krążą takie plotki, lecz nie jest to prawda. Niestety przez to wiele osób nie chce zarejestrować się jako potencjalny dawca. Szpik pobierany jest z talerza kości biodrowej. Zabieg wykonywany jest w znieczuleniu ogólnym pod okiem specjalistów, więc nie ma szans żeby coś poszło nie tak.

Od czego zależy, którym sposobem przekażemy cząstkę siebie? 
Od decyzji lekarza prowadzącego danego pacjenta. Wszystko zależy od stanu zdrowia osoby chorującej. Jeśli chodzi o szpik, najczęściej wybierany jest ten sposób do leczenia niemowląt. 

Jeżeli macie jakieś pytania co do szczegółów samego przeszczepu i jak to dokładnie wszystko działa - piszcie do mnie (w komentarzach lub na maila: magda.mieczkowska22@gmail.com) lub kontaktujcie się bezpośrednio z fundacją (http://www.dkms.pl/pl/kontakt tam odpowiedzą na Wasze pytania bardziej fachowo i szczegółowo :))


"Prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego Dawcy wynosi 1:20 000, a nawet 1: kilku milionów. To właśnie sprawia, że poszukiwania są tak trudne. Im więcej zarejestrowanych potencjalnych Dawców, tym większa szansa na znalezienie genetycznego bliźniaka."

źródło: http://www.dkms.pl
A co ja mam z tym wspólnego?
Otóż jestem ambasadorką fundacji i wspólnie z innymi studentami organizujemy akcję "Zanim skończę studia...". Akcja ta odbędzie się na 130 uczelniach w całej Polsce. Jest organizowana przez studentów, ale nie tylko dla nich :) Zarejestrować się może każdy, kto mieści się w przedziale wiekowym 18-55 oraz waży min. 50 kg (nie przekraczająć BMI na poziomie 40). Zapraszamy każdego kto tylko może się do nas zgłosić! 

Zapraszamy więc 26 i 27 listopada! Link do listy uczelni umieszczę tutaj wkrótce :) Na chwilę obecną w swoim imieniu zapraszam wszystkich lublinian na Politechnikę Lubelską, gdzie akcja odbędzie się w dwóch miejscach:
* hol przy wejściu na Wydział Mechaniczny
* hol przy auli na Wydziale Zarządzania

Wkrótce w całej Polsce pojawią się plakaty, spoty reklamowe oraz notki prasowe dotyczące naszej akcji.



Bardzo proszę blogerów o wsparcie w wypromowaniu akcji! Jeśli mieliście już do czynienia z fundacją, napiszcie coś o tym. Jeśli nie, wrzućcie baner z podlinkowaniem do tego posta na swojego bloga. Niech cała Polska dowie się o działaniach studentów! Razem możemy więcej :)

Nawet jeśli nie masz 18 lat i sam nie możesz zostać potencjalnym dawcą, udostępnij to proszę dalej. Być może dzięki Tobie ktoś zobaczy tę informację, zarejestruje się i uratuje komuś życie.

Liczę na Was! "

Kochani liczę, że wspomożecie tą akcję. Jest to bardzo szczytny cel i może to uratować komuś życie. Postawcie się na miejscu osoby chorej, która dowiaduje się, że umiera. Każdy z nas chce żyć. Chce cieszyć się powiewem wiatru, wyjściami ze znajomymi, wszystkim co nas otacza.
Warto pomagać! Jeśli nawet nie jesteście w stanie zdecydować się na pomoc fizyczną, wypromujcie tą akcje. Wystarczy dodać baner, wspomnieć o akcji w notce. To tak nie wiele dla Was, a może znaczyć bardzo dużo dla innych.
Mam nadzieję, że znajdzie się spore grono osób, które wspomoże akcje DKMS !


Udostępnij ten post

18 komentarzy :

  1. Bardzo ciekawe fakty. Także jestem uzależniona od herbaty. ;3
    Pozdrawiam. ;**

    PS, Już wstawiam baner na boczny pasek na blogu. ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbata to miłość od pierwszego łyku <3

      Usuń
  2. :) ladne zdjecia:) ja tez imperowiczka nie jestem hehea kase zawsze na kosmetyki wydaje i nie umiem odszczedzac haha

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele faktów pokrywa się ze mną. Do tego muszę dodać, że śliczna z ciebie dziewczyna. I zgrabna. Ja w bazie DKMS jestem od jakiś 5 lat to nic strasznego to prawda. Mam nadzieję, że będę kiedyś mogła komuś pomóc. Niestety krwi oddać nie mogę, bo mam bardzo cieniutkie żyły i głęboko osadzone. Za to deklaracje na pobór organów mam podpisaną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej dziękuję :) Mam nadzieję, że kiedyś pomożesz jakiejś duszyczce :)

      Usuń
  4. Mamy dużo wspólnego ;p Chociaż złotówki nie połknęłam- pewnie nic miłego ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Wysoka jesteś :) też bywam uparta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do najniższych kobiet niestety nie należę :)

      Usuń
  6. Ciekawe fakty. Z kilkoma mogę się zgodzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miss Pierogow powiadasz ;D Zazdroszcze braku checi do jedzenia, u mnie na odwrot ;) Co sie stalo z polknieta zlotowka ;)? Sliczna dziewczyny z Ciebie, bardzo fajnie sie czytalo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice zabrali mnie do szpitala i z czasem ją wydaliłam....

      Usuń
  8. ja niestety dawcą być nie mogę ze względu na stan zdrowia, ale akcje popieram :D
    pod 12.13 i 14 mogę się także podpisać :D

    OdpowiedzUsuń
  9. 'Miss Pierogów' mnie rozwaliła :D Chyba zrobię coś takiego u siebie, bo świetnie czytało mi się Twoje fakty! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Połknęłaś złotówkę?!! Nic Ci się poważnego po tym nie stało?
    PS. Też jestem uparta i lubię gotować, ale za to nie cierpię matmy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez cały dzień bolał mnie brzuch, ale na szczęście nic mi się nie stało ;]

      Usuń

Cześć:) Miło, że skusiłam Cię do pozostawienia komentarza. Jest to dla mnie bardzo ważne i motywuje mnie do dalszego działania na blogu.

P.S. Komentarze obraźliwe, które nie mają zamiaru konstruktywnej krytyki będą usuwane. Kultura na moim blogu to podstawa! Pamiętaj o tym :)