394- Honolulu by W7




Instagram

Witajcie !
Dzisiaj mam dla Was coś z kolorówki, ostatnio sporo mi tego przybyło więc myślę, że recenzje zaczną się częściej pojawiać. 
A dzisiaj przejdźmy do recenzji Honolulu by W7





Informacje od producenta:
Puder brązujący, matowy. Doskonały do konturowania, modelowania twarzy i ciała. Do tekturowego opakowania dołączony pędzelek.

Cena;
10-13 zł/ 6g

Kupiłam go tutaj:

Co ja myślę na temat tego produktu?
Bronzer zamknięty jest w wygodnym opakowaniu wykonanym z tektury. Widać, że jest to inspiracja słynnym bronzerem z Benefitu. Jeśli chodzi o odcień jest to stanowczo ciepła tonacja, lecz nie nachalnie pomarańczowa. Wykończenie mogę powiedzieć, że jest miękkie, bo nie jest matowe, ale też nie satynowe. Nie ma w sobie drobinek. Trzeba dobrze uważać przy aplikacji, jest to produkt mocno napigmentowany i szybko możemy porobić sobie nim plamy. Dla osób, które nie potrafią się jeszcze posługiwać tak mocnymi produktami nie radzę od razu po niego sięgać. Dla mnie ideał. Świetnie się rozprowadza, dobrze się rozciera. Trzyma się na moich policzkach cały dzień nie tworząc plam, ani się przesuwając. Nadaje się do jasnej skóry, ja taką posiadam i można nim się bawić ile się tylko chce. Można osiągnąć efekt cieniowany, mocny, lżejszy. Jest wart swojej ceny. Ja pędzelka z zestawu nie używam, ale ze względu na testy postarałam się raz go użyć. Pędzelek jest miękki. Łatwo się nim nakłada produkt da się nim rozetrzeć bronzer, ale moim zdaniem stanowczo odpada do codziennego użytku.

Czy wrócę do tego produktu ?
Tak

Ocena:
10/10









Ja zazwyczaj stawiam na delikatny efekt :)


Udostępnij ten post

21 komentarzy :

  1. mój ulubiony bronzer, bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie mówiłam, że ideał ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja go mam juz chyba przez dwa lata i denka nie widac.. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię go ale bez miłości wielkiej. Wolę np. bronzer z duo flormaru P115.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie używam bronzerów ale o tym dużo czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna mam w planach go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie zupełnie się nie sprawdził :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj i mój ideał to jest <3 a ten pędzelek to jednak stanowczo do kitu jest bo ciężko się go używa, jest okropnie nieporęczny :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tym bronzerem faktycznie trzeba bardzo uważać, ponieważ nałożony zbyt mocną ręką potrafi wyglądać wręcz karykaturalnie. Bronzer z Benefitu ma zdecydowanie inny kolor i mi bardziej odpowiada droższa wersja. A szkoda, bo mój portfel nie jest tego samego zdania...:)

    Ala

    OdpowiedzUsuń
  10. Chetnie bym przetestowala :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda naprawdę świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. W opakowaniu wygląda na za ciemny dla mnie, ale na Twojej twarzy bardzo ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie był niestety bublem:/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ładnie wygląda na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na twarzy naprawdę robi wrażenie :]

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciągle zapominam go kupić przy okazji zamówień w sklepach internetowych :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć:) Miło, że skusiłam Cię do pozostawienia komentarza. Jest to dla mnie bardzo ważne i motywuje mnie do dalszego działania na blogu.

P.S. Komentarze obraźliwe, które nie mają zamiaru konstruktywnej krytyki będą usuwane. Kultura na moim blogu to podstawa! Pamiętaj o tym :)